]

                                                                                                                       


  • 207 - PROJEKT DUSZ 24.06.2010 :: 14:00

    Comment (0)


    Tam, gdzie kończyło się pragnienie przewodzenia Dyn’ranu ku Bramom Światów, pojawiła się silna namiętność władzy i chęć ujarzmienia cienia mocy Kresu, jaką reprezentowały Ajhos. Ci, którzy dostrzegli chaotyczną silę drzemiącą w owych manifestacjach i podjęli próbę podporządkowania jej własnej woli, stali się mrocznymi magami. Próbując przełamać słabość magii utworzonej w sile samej wiary i nieświadomie sięgając po dodatkową, czystą moc energii spoza Bezmiaru, uważali się za jedynych oświeconych, a w pasji zgłębiania siły manifestacji Kresu, stali się twórcami czarnej magii. To właśnie mroczni magowie – praprzodkowie czarnoksiężników, wykradli szamanom zwoje traktujące o istocie Ajhos, by wreszcie ustanowić nową dziedzinę magii naznaczoną potęgą energii dusz. Raz na zawsze nastąpił rozłam i odwieczna wrogość między obiema podklasami i choć czarnoksiężnicy pojęli nauki o naturze Dyn’ranu, nigdy nie udało im się przyswoić szamańskich umiejętności magii umysłu i przewodzenia błąkających Ajhos.

    Nikt tak naprawdę nie wie, w jaki sposób błąkające się Dyn’ranu wybierają swoich przewodników. Jednak dla czarnoksiężników stało się jasnym, że utracili łaskę wielu bogów, a Ajhos zamilkły dla nich na zawsze. Od tej pory dobrowolnie żadna dusza nie przemówiła do maga, który spróbował zawładnąć energią Dyn’ranu. Ci, którzy choć raz ujarzmili siłę manifestacji Kresu, stali się odwiecznymi poszukiwaczami władzy nad zbłąkanymi duszami.

    Czarnoksiężnicy, czerpiąc z prastarych praktyk swych przodków, pierwszych mrocznych szamanów, pojęli umiejętność przywołania błąkającej się Dyn’ranu, jednak tylko na drodze rytuałów mogą nimi zawładnąć. Nigdy nie zrozumieli twórczego chaosu manifestacji Kresu na Sferrum, ale poprzez rytuał Pojmania udało im się zdominować siłę Ajhos. Dyn’ranu stał się w końcu dla nich niczym innym jak Drah’ranu – nośnikiem energii i narzędziem, wykorzystywanym podłóg ich własnej woli.

    Rytuał Pojmania Drah’ranu

    By stać się "oświeconym potęgą Ajhos" – czarnoksiężnikiem, mag musi posiąść wiedzę o przywołaniu Drah’ranu. Jest to pierwszy krok do władania czarną magią, a bez opanowania tej umiejętności, nie ma możliwości odprawienia Rytuału Pojmania. Jednak wiedza o przywołaniu duszy nie stanowi wiedzy powszechnej. Nie znajdzie się jej wśród magicznych zwojów i ksiąg, traktujących o wszelakiej naturze magii. Pierwszy krok na drodze do władania tym, co daję ową potęgę – czarną magie, jest zawsze najtrudniejszy, dlatego czarnoksiężnik dokonuje tego przy obecności i pomocy arcyczarnoksiężnika. To od niego uczy się o naturze tej dziedziny i jest to zawsze przekaz ustny. W chwili przywołania, dokonuję się to, co według reszty magów jest złem ostatecznym, gdyż jest wstępem do zniewolenia chaotycznych mocy twórczych świata. Dla czarnoksiężnika jest niczym innym jak rozpoczęciem rytuału Pojmania Drah’ranu.

    O świcie, gdy tylko Solimus stanie w przewadze nad Luminus, czarnoksiężnik rozpoczyna intonować pieśń przywołania. Zaklęcie jest na tyle silne, że może spowodować oderwanie któregoś z wiązadeł duszy maga, dlatego obecny arcyczarnoksiężnik wypowiada zaklęcie zatrzymania, wzmacniając magią owe połączenia między ich ciałami a ich Ajhos. Gdy dusza zacznie manifestować swoją obecność, rozpoczyna się wspólna inwokacja zaklęcia pojmania. Dusza pojmana zaklęciem niewoli zostaje pochwycona do szmaragdowej kropli – obłego klejnotu wyszlifowanego magią, zamkniętego pieczęciami czarnoksięskiej mocy. Szmaragd jest tym kamieniem, który przemienia wolną Dyn’ranu w Drah’ranu. Jest pojemnikiem dla czarnoksiężników na bezkresną potęgę Ajhos. Tam, gdzie pojawiają się klątwy i zaklęcia wsparte energią pobieraną ze szmaragdu, pojawia się właśnie czarna magia. Od tej pory czarnoksiężnik wspiera się cząstką siły Kresu w swej magii, czyniąc go najpotężniejszym pośród reszty. Jednak kamień nie zastąpi duszy ciała. Nie ma możliwości stworzenia idealnego połączenia – 6 wiązadeł. Nim mag zdąży wyczerpać pokłady energii Drah’ranu dusza w końcu pokonuję pieczęci szmaragdu, a ponieważ jest mocno osłabiona łamię się i ginie.

    Moc czerpana z cząstek Kresu daje władzę w manifestacji czarnej magii, jednak okupione jest to olbrzymim ryzykiem. Zdarza się tak, że już przy pieśni przywołania arcyczarnoksiężnik nie zdoła utrzymać wiązadeł dusz, które w następstwie pękają, dusza uchodzi z ciała i staję się widmem błąkającym po Sferrum. Zdarza się również tak, że uwięziona w szmaragdzie pokona pieczęci, nim mag zdąży zaczerpnąć jej energii. Wtedy dusza przeobraża się w widmo, dążące do zabicia maga, który podjął się próby zniewolenia. Znane są również przypadki, że to widmo zaczyna dominować nad czarnoksiężnikiem. By ponownie nad nią zapanować i uwolnić się spod jego mocy, inny czarnoksiężnik musi zaintonować pieśń przywołania i dokonać Rytuału Pojmania.
    Rytuał Otwarcia

    Żaden czarnoksiężnik nie posiada umiejętności komunikowania się z Dyn’ranu, gdyż jest to tylko w woli duszy i to ona wybiera swojego przewodnika jedynie wśród szamanów. Jednak dzięki mocy czerpanej ze szmaragdu i odpowiedniemu zaklęciu mag może wyczuwać bliskość Ajhos. Nie ma równowagi między Drah’ranu, a czarnoksiężnikiem, jest tylko odwieczna walka o dominację.

    Wciąż nie wiadomo, czemu czarnoksiężnikom łatwiej czerpać energię z duszy, która wcześniej stała się widmem, bądź upiorem. Pewnym jest jednak, że pokłady takiej energii Drah’ranu są silniejsze i mocniej wiążą siłę klątw, czy zaklęć. Dlatego tym, czego każdy czarnoksiężnik poszukuję, to dusza zamknięta w szamańskim sztylecie po rytuale Zamknięcia. Zdarza się również, że dokonywane są morderstwa, na tych przewodnikach Ajhos, którzy przechowują Dyn’ranu w krysztale. Do uwolnienia upiora, czarnoksiężnicy posługują się rytuałem Otwarcia.

    W noc, gdy Luminus stanie w przesileniu i gdy cień zatrze linię horyzontu, czarnoksiężnik nacina sztyletem dłoń i własną krwią oblewa kryształ z duszą. Inklinując czar połączenia podporządkowuje swojej woli magię pieczęci, którą wiąże ze swoją wolą. Pieczęć nie ulga zniszczeniu, póki nie stanie się to życzeniem maga. Po zakończeniu stanowienia władzy i złamania szamańskiej magii, czarnoksiężnik ustawia płonący krąg, wewnątrz którego pozostawia kamień. Wykorzystując magiczną nić z zaklęciem pieczęci zaczyna pomału rozluźniać więzy złożone na krysztale. Gdy dusza staję się na tyle silna, by wreszcie wydostać się, kryształ eksploduje uwalniając całkowicie to, czym od teraz nazwane jest upiorem – istotą cienia. Jednak mag nie zrywa pieczęci całkowicie. W chwili rozerwania kamienia wzmacnia więzy, a pieczęć staje się niczym innym jak magicznymi kajdanami pętającymi upiora. Cień – bo tak ową istotę nazywają czarnoksiężnicy, zostaje zniewolony ponownie, lecz tym razem zdany jest jedynie na łaskę czarnoksiężnika, który zbiera odłamki rozsypanego kryształu. Będąc jednocześnie w posiadaniu dawnego pojemnika, dominacja maga nad Cieniem jest pełniejsza. Od tej pory upiór staję się własnością swego pana i wciąż podąża jego śladem. Zaraz po zakończeniu rytuału czarnoksiężnik może przystąpić do kolejnego - rytuału Pojmania, bez potrzeby inwokowania pieśni przywołania.

    Każdy kto spotka maga z pierścieniem, bądź wisiorem wysadzanym popękanym kryształem, może być pewnym, że ów jest czarnoksiężnikiem i właścicielem zniewolonej duszy. Może być pewnym również, że upiór jest w pobliżu i że jest zdany tylko na łaskę czarnoksiężnika. Ten, zacieśniając kajdany, jest wstanie opanować niszczycielskie żądze Cienia. Upiór jest w niewoli, jednak nie jest ubezwłasnowolniony i wciąż może zagrażać nawet samemu magowi. Nikt do końca nie wie, w jaki sposób Cień potrafi uwolnić się z nałożonego jarzma, dlatego rzadko który czarnoksiężnik zwleka z podjęciem kolejnego kroku – rytuału Rozdarcia.

    Rytuał Rozdarcia

    W próbach ujarzmienia duszy nie chodzi tylko o zdominowanie tego, co stanowi cząstkę energii z Kresu. Chodzi o pełne wykorzystanie mocy, która dla istot Sferrum stanowi pokłady niewyobrażalnej dodatkowej energii. W obliczu niepojętego, twórczego działania mocy Kresu, czarnoksiężnicy wciąż poszukują metody na pełne czerpanie z energii Drah’ranu. Choć nawet cząstka pobierana ze szmaragdowego pojemnika uczyniła z ich najpotężniejszymi wśród magów, to i tak owładnięci są wizją czerpania pełnej mocy Ajhos. Nikomu jeszcze się to nie udało, a ci, którzy podjęli próbę, nie zdołali oprzeć się chaotycznej naturze nieznanej siły. To co się z nimi stało, czarnoksiężnicy nazywają przejściem w niebyt. Oznacza to nie tylko śmierć ciała i przerwanie sześciu wiązadeł Ajhos, ale jednocześnie pęknięcie ich własnej duszy.
    Nie ma sposobu, by istota narodzona na Sferrum przejęła w swoją moc potęgę Drah’naru. Jednak jest sposób, by owa stała się sługą i manifestowała siłę na życzenie czarnoksiężnika. By tak się stało, mag musi pojąć wiedzę najwyższą w dziedzinie czarnej magii, czyli zaklęcie rozczepienia i dominacji na drodze Rytuał Rozdarcia duszy.
    Zmierzch to objawienie się Luminus na nieboskłonie, gdy wciąż dzień jest pod panowaniem Solimus. Jest to właśnie najlepsza pora, by rozpaczać rytuał Rozdarcia. Solimus osłabia moce Cienia, a lekko zarysowany Luminus wzmaga działanie czarnej magii. Wtedy to czarnoksiężnik znaczy ziemie magicznym trójkątem, który po wypowiedzeniu zaklęcia emanuje szkarłatną poświatą. Wewnątrz znajduję się Cień ujarzmiony mocą czarnej magii, bądź zwabiony pieśnią przywołania. Gdy w pełni podda się woli swego Pana, ognista łuna zaczyna lekko unosić się do góry i delikatnie wibrując, otacza upiora. Czarnoksiężnik zaczyna pieśń rozczepienia. Wtedy to pętla zaciska się i rozszerza obejmując całego upiora i paląc go. Przemienia go szarą mgłę, nieprzenikniony ciemny opar, który wiruję wewnątrz magicznej ognistej kuli. Przy pomocy srebrnego sztyletu rozdziera opar i pewien jego fragment zamyka w topazowym pierścieniu. Po nałożeniu pieczęci na klejnot i wsunięciu pierścienia na palec, inwokuje zaklęcie przywiązania. Pierścień staję się jego jedyną własnością, i mocą czarnej magii utrzyma się na palcu póki będzie to w woli maga. Topaz musi wciąż dotykać rąk maga, gdyż jest w nim zawarta część rozdartej duszy i jest to imitacja trzeciego i czwartego więzadła. W niewiadomy sposób to topaz zespala wolę maga z jaźnią Cienia poprzez dłonie, które odpowiadają za wprowadzanie myśli w czyn, jak również doznawanie przez duszę bodźców zewnętrznych. Po wyczuciu obcej jaźni – jaźni Cienia, czarnoksiężnik zdejmuję pieczęć ognistej kuli, a upiór wraca do swojej pierwotnej postaci stając się marionetką w rękach maga. Jednak jako rozdarty, nie jest w pełnej mocy i choć silniejszy od widma, wciąż jest tylko pewnym odbiciem, częścią siły wolnego upiora. Taką manifestację rozdartego Cienia, czarnoksiężnicy nazywają Drahvar i owa od tej pory wykonuję wszystkie polecenia maga w bezwzględnej lojalności.
    Czasami rytuał Rozdarcia może być początkiem Rytuału Poswatania, bądź rytuału Pieczęci. Wtedy jednak czarnoksiężnik rozdziera duszę na cztery części i zamyka w topazowym klejnocie i tylko jedna z nich wędruję na palec maga. Cztery fragmenty duszy to największa liczba, jaką można osiągnąć z Cienia. Z widma uwolnionego z szmaragdu, bądź z samej błąkającej się Dyn’ranu można uzyskać dwie część. Ponownie Cień jest najlepszą manifestacją mocy dla czarnej magii.

    Rytuał Pieczęci

    Ajhos jest zaledwie cząstka energii Kresu, jednak dla tych istot Sferrum, które parają się czarną magią, stanowi olbrzymie pokłady mocy magicznej. Zamknięta w szmaragdowym klejnocie staję się źródłem czarnoksięskiej magii, a zniewolona w topazie jest po prostu swoistym nośnikiem energii. Nie jest wtedy siłą sprawczą, splatającą samo zaklęcie, jest zbyt słaba, jedynie wspiera klątwy zamknięte na przykład w przedmiocie. Jako energia mocy Kresu, potęguję działanie magii zaklętej rzeczy, wiążę jej moc, początek i kres z wolą tego, który nosi na palcu drugą cześć rozdartej duszy w topazowym pierścieniu. Klątwa, wsparta mocą rozdartego Cienia, nie ma ograniczeń w swym początku prócz woli samego twórcy. Jednak jest siła, którą potrafi ją ujarzmić i jej się przeciwstawić. Jest to magia kapłańska, wsparta mocą wiary. Tak jak szaman potrafi uwolnić pojmaną Drah’ranu i zespolić rozdartą Ajhos prowadząc ją ku Bramom Światów, tak kapłan swoją magią staje naprzeciw czarnoksiężnikowi tworzącemu różnorodne klątwy chorób, moru, trądu czy zarazy.
    To, co powstaje na drodze rytuału Pieczęci, stanowi wyraz głębokiego przekonania czarnoksiężnika o byciu „oświeconym potęgą Ajhos”. W owej świadomości czuje się w mocy ingerować w życie innych istot, dominować nad ich ciałem, wymierzać kary podług własnych praw. Klątwa w tym przypadku stanowi dla mrocznego maga najlepsze narzędzie, by poprzez ból i cierpienie naginać wolę innych.
    Z niewiadomych przyczyn, to zawsze Luminus jest patronem wszystkich rytuałów czarnej magii i to On musi być w przesileniu przy rozpoczęciu Rytuału Pieczęci. Dlatego najlepszymi porami są wczesny świt, zmierzch i noc, gdy mrok dominuje nad jasnością Solimus. Wtedy to czarnoksiężnik, inklinuje czar klątwy, która objawia się początkowo w postaci zielonkawego języka ognia, tuż nad zaklinanym przedmiotem. Wraz z końcem wypowiadania czaru, przedmiot zaczyna żarzyć się jaskrawo - zielonkawą poświatą, a następnie zostaje pochłonięty przez ogień będący manifestacją czaru. Jednak nie spala się, ogień w końcu ustaje, a przedmiot zostaje naznaczony mocą klątwy. Następnie czarnoksiężnik magią zawiesza topazowy kamień z rozdartym Cieniem tuż nad zaklętą rzeczą, by przelać Jego energię, wesprzeć siłę działania zaklęcia oraz by świadomie móc jej działaniem kierować. Mag zaczyna inwokować pieśń rozpadu i w tym momencie lewitujący kryształ rozdziera się na tysiące migoczących kawałków tworząc chmurę pyłu, zmrożonego oparu, który powoli opada na przedmiot. Pomału cząstki energii Kresu przenikają do wnętrza przedmiotu, a w raz z zakończeniem zaklęcia przyjęcia, wtapia się całkowicie w rzecz. Od tej pory zaklęty przedmiot jest przypieczętowany energią Drah’ran.
    Jednak nie każdy przedmiot może być wsparty jednocześnie siłą klątwy jak i pieczęcią rozdartej duszy. Tak naprawdę nikt nigdy nie wyjaśnił, dlaczego Ajhos może łączyć się tylko z klejnotami a jej cząstki również z kamieniami o krystalicznej budowie. Nigdy nie udało się żadnemu czarnoksiężnikowi dokonać Rytuału Pieczęci na istotach żywych, zwierzętach, bądź przedmiotach martwych pochodzenia organicznego jak drewno.

    Rytuał Powstania

    To, co dowodzi wybitności i najwyższego kunsztu władania czarną magią, zwie się nekromancją. Jest niczym innym dla czarnoksiężnika, jak stworzeniem sługi idealnego, powstałego na drodze rytuału i posiadającego w sobie cząstkę energii Kresu, fragmentu duszy z topazowego klejnotu. Nekromancja, jako najtrudniejsza dziedzina czarnej magii, swoją naturą w pełni oddaję charakter mrocznych Potęg i narodziła się tam, gdzie Ich cień wciąż dominuje.
    Rytuał Powstania pochodzi z mrocznego Sferrum, które zawsze kojarzyło się z siłą chaotycznych Potęg, gdzie nie ma światła Solimus, a wiecznie mroczna poświata księżyca jest sprzymierzeńcem działania magii czarnoksięskiej. Choć w Fallathanie nekromancja praktykowana jest od tysięcy lat, wciąż magowie próbują odgadnąć skąd się wywodzi i który z czarnoksiężników jako pierwszy zgłębił tajniki rytuału Powstania. Poszukiwania genezy nekromancji doprowadziły wprost do jaskiń Gnosis, gdzie prastary lud jednego z mrocznych Sferrum parał się wyższą czarną magią. To oni jako pierwsi odnaleźli sposób na przeciwstawienie się negatywnych wpływów Solimus na rytuał. Tam skąd pochodzili, w czasie przesilenia pór, Luminus mógł być przyćmiony łuną magicznie wzburzonego pyłu, bądź nawałnicą ciemnych chmur, tworząc próżnie idealnego mroku, stanowiącą pierwszy warunek odbycia Rytuału Powstania. Na Sferrum Fallathanu nigdy nie występowało zjawisko zaćmienia, gdyż zarówno Solimus jak i Luminus podróżują po tej samej osi dając pewność, że nigdy się nie spotkają. Stąd początki nekromancji w Fallathanie w ciemnych jaskiniach Gnosis, gdzie pierwsi arcyczarnoksiężnicy stworzyli zaklęcie próżni mroku, by wreszcie moc Kresu umieścić w zastępach umarłych ciał. Powstanie nie jest wskrzeszeniem, które jest tylko w mocy kapłańskiej magii.
    W ukryciu i w ciemnościach Rytuał Powstania rozpoczyna się inwokacją zaklęcia próżni. W cieniu jaskini, grocie skalnej, bądź w piwnicach, gdzie nie dociera światło Solimus, wytwarza się coś na kształt bański, wewnątrz której znajduję się mag wraz z martwym ciałem otoczony niezgłębionym mrokiem i bezdźwięczną pustką. W zupełnej izolacji, będąc oddzielonym od reszty świata - twórczej manifestacji Mgławic, mag rozcina klatkę piersiową ciała i wyjmuję serce. Ważne jest to, żeby zwłoki nie były starsze niż jedną dobę, by można było w pełni wyjąć cały organ. Nie wiadomo dlaczego, ale nawet zniewolona dusza dąży do utworzenia drugiego więzadła, łączącego serce z duchem. Dlatego tak ważnym jest dla czarnoksiężnika, by pozbawić serca istotę, która ma powstać i stać się sługą idealnym. Zaraz po usunięcia organu, czarnoksiężnik umieszcza w klatce piersiowej topaz z fragmentem rozdartej duszy. Klejnot wkłada w miejsce serca i rozpoczyna zaklęcie połączenia i jedności. Wtedy zasklepia się rozcięta klatka piersiowa i topaz łączy się z martwymi tętnicami i aortą. Jednak punktem kulminacyjnym jest czar powstania. Jest to moment kiedy klejnot pęka w ciele i uwalnia cząstkę upiora. Ponownie topaz tworzy imitację więzadła, lecz tym razem z piętami ciała, na których skupia się cały ludzki ciężar. To szóste więzadło jest tym, które trzyma duszę najmocniej przed wessaniem do Bramy Światów, dlatego zdarza się tak, że w raz z uwolnieniem fragmentu Cienia w martwym ciele, słychać donośny ryk wiązanego magią upiora. Jednak bańka bezdźwięczności tłumi tę cała kakofonię cierpienia Drah’naru, by nie wydostała się na zewnątrz i by nie zdradziła miejsca dokonywania rytuału. Gdy tylko topaz połączy się z ciałem, a rozdarta dusza zostanie uwolniona, jej energia rozchodzi się po zwłokach poprzez tętnice i aorty umarłego. Wtedy to dokonuję się powstanie, ciało jakby ożywa, wstaje by służyć swemu twórcy. Bezwolne, poddańczo posłuszne czarnoksiężnikowi staję się Istotą Cienia, zombi, sługą idealnym.
    Czasami pójdzie coś nie tak i gdy rozdarta dusza ma połączyć się z ciałem rozdziera je, pokonując magię zaklęcia jedności. W furii ta cząstka energii Potęg rozdziera bańkę próżni i strącą czarnoksiężnika w niebyt. Z rozdartego upiora przemienia się w ducha, który skazany jest na błąkanie się po Sferrum do momentu zespolenia z resztą fragmentów, kiedy to znów staję się pełnym Ajhos.

    O istocie czarnej magii i czarnoksięstwa

    Czarna magia jest najmłodszą ze wszystkich magicznych dziedzin, łączy w sobie twórczą siłę magii skupionej energii i nieprzewidywalną, chaotyczną moc manifestacji cząstek Kresu, a wiedzę o tym pojęto stosunkowo niedawno. Jest sztuką tworzenia zaklęć, rzucania klątw chorób, moru, czy zarazy, zamykania ich w przedmiotach i nekromancji wspartych siłą Ajhos.
    Ten, który podjął się zgłębiania tajników czarnej magii, zwie się mrocznym magiem – czarnoksiężnikiem. Staje się nim w raz z rozpoczęciem czerpania mocy ze zniewolonej duszy. Istotą jego poczynań jest zawładnięcie magią Ajhos, ujarzmianie i wykorzystywanie podług własnych potrzeb i celów. To co dla szamanów jest sacrum, dla mrocznego maga tylko narzędziem, stąd rozłam i wzajemna wrogość miedzy obiema dziedzinami magicznymi. Czarnoksiężnicy swoje umiejętności rozwijają na drodze pięciu głównych rytuałów: Pojmania, Otwarcia, Rozdarcia, Pieczęci, Powstania. Każdy z nich świadczy o zwiększającej się mocy i wiedzy czarnoksiężnika i łączą się w spójną całość, łańcuch w którym nie można pominąć rytuałów niższych. Jest to nauka wybitnie trudna, naznaczona przeróżnym ryzykiem, bo tylko w praktykach czarnej magii, mag może zostać strącony w niebyt, stracić jednocześnie ciało i dusze. Jednak czarnoksiężnicy skuszeni potęgą mrocznej magii i władzą jaką daje, podejmują ryzyko i dążą do tego, by stać się tymi, których określa się mianem "oświeconych potęgą Ajhos".
    www.wiki.gildwars.pl

    Comment (0)




  • |