]

                                                                                                                       


  • 59 - Voo Doo 27.11.2009 :: 18:59

    Comment (4)

    Voodoo to ludowa religia Haiti,
    powstała w Afryce i zawierająca wiele elementów rzymskokatolickich,
    karaibskoindiańskich i miejscowych – haitańskich. Korzenie Voodoo
    zwanego także Vodoun, Vodun i Sevi Lwa sięgają dawnej afrykańskiej
    krainy Dahomej. Na terenie obecnej Nigerii, Togo i Beninu żyły plemiona
    Joruba, Kongo i Fou. Stamtąd na początku XVIII w. brytyjscy
    kolonizatorzy pozyskiwali niewolników do pracy na Haiti. Zmuszani do
    porzucenia własnej religii i przyjęcia wiary katolickiej, potomkowie
    afrykańskich plemion uprawiali dawne obrzędy po kryjomu. Z mieszaniny
    tych dwóch odległych od siebie religii powstało Voodoo. Słowo to w
    jednym z afrykańskich narzeczy oznacza ducha.


    Nie narażając się na popełnienie błędu, voodoo można nazwać religią,
    ponieważ zajmuje się ono problematyką stworzenia, bogów, śmierci oraz
    nieśmiertelności, a także zawiera rytualne zasady postępowania podczas
    wszystkich ważniejszych wydarzeń w życiu człowieka, takich jak
    małżeństwo, narodziny, choroba i wyświęcanie houganów – duchowych
    voodoo. Prawie wszyscy Haitańczycy mają przynajmniej sentymentalne
    przywiązanie do pewnych aspektów legendy, która narosła wokół voodoo,
    ale pełna praktyka kultu jest tym, co oddziela ostro masy ludowe,
    mówiące po kreolsku, od wykształconej, francuskojęzycznej elity.



    Większość pierwotnych bóstw ma pochodzenie czysto afrykańskie. Istnieją
    setki LOA, zarówno dobrych, jak i złych, są Loa Rada - te, które
    istniały pierwotnie w religii plemion afrykańskich i Loa Petro - te,
    które zostały dodane później, przy czym każdy z nich posiada własne
    miejsce stałego przebywania, na przykład pod wodą, wśród węży, drzew
    lub ognia. Ich potęga została im nadana przez Wielkiego Mistrza –Bon
    Dieu o imieniu Olorun, najwyższego boga, który osądza wszystkie istoty,
    w tym ludzi, i rozdziela swoje łaski zgodnie z własną nieprzymuszoną
    wolą. Loa są jego pośrednikami i podwładnymi.

    Integralną częścią wielu rytuałów voodoo jest opętanie przez jednego z
    loa. Typowa ceremonia, odprawiana jest w sobotę wieczorem w HOUMFORZE,
    czyli świątyni voodoo, której centralny punkt zajmuje poteau - mitan,
    miejsce skąd Bóg i duchy przemawiają do ludzi. Ołtarz otoczony jest
    płonącymi świecami, obrazami chrześcijańskich świętych oraz
    symbolicznymi przedmiotami związanymi z Loa. Ceremonię rozpoczyna
    houngan od wygłoszenia dziwacznej mieszanki modlitw katolickich i
    voodoo. Tuż przed głównym obrzędem odbywa się uczta, po której
    uczestnicy tworzą veve. Jest to wzór z mąki sypanej na podłodze, symbol
    czczonego podczas ceremonii bóstwa. Ukoronowaniem jest opętanie przez
    loa, które następuje po złożeniu ofiar z pożywienia i ze zwierząt
    (wrr..) Wszystko to dzieje się przy akompaniamencie tańca, śpiewu,
    intonacji chóralnej tekstów religijnych i monotonnego uderzania w
    bębny. Trwa ono do momentu, w którym jeden z tancerzy (zazwyczaj
    hounsis) upada. Oznacza to, że w jego ciało wszedł Loa, który od tej
    pory będzie przez niego przemawiał. Wybraniec jest  do końca ceremonii
    traktowany z szacunkiem i poważaniem. Według niektórych opisów, podczas
    tych obrzędów praktykowane są także stosunki seksualne..

    Loa może opętać houngana, mambo (kapłankę), a nawet jednego z prostych
    wyznawców, w którym to wypadku mówi się, że duch „wsiada na konia”.

    Podczas transu, który zazwyczaj rozpoczyna się od krzyku, drżenia ciała
    oraz konwulsji, opętany osobnik włada nadzwyczajną wiedzą na temat
    kwestii przyszłych i  przeszłych. On lub ona może przyjąć głos, gesty,
    a nawet ogólny wygląd zewnętrzny, charakterystyczny dla mieszkającego w
    nim boga.

    Loa ma moc narzucenia swej woli opętanemu – może zmusić go do kłamstwa,
    kradzieży, uderzenia lub pieszczenia innej osoby, przy czym osoba
    opętana nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to działanie.


    W obrębie voodoo utrzymuje się także tradycja osobistej magii,
    działającej poprzez napoje i zaklęcia, które mogą leczyć choroby
    psychiczne, przywoływać zmarłych z powrotem jako zombie, upośledzać lub
    wzmagać osobiste szczęście danej osoby, wywoływać namiętną miłość,
    odpędzać wilkołaki lub powodować natychmiastowa śmierć wroga.

    Tym , co wyróżnia voodoo spośród wielu innych karaibskich wierzeń, jest
    fakt, iż kult ten zdaje się być najmocniej powiązany z ciemną strona
    natury ludzkiej. Bardzo wyraźnie jest to widoczne w kulcie jednego z
    Loa - bóstwa Petro. Jest to zły, groźny i mściwy duch, obdarzony
    potężną mocą. Pomaga tylko tym, którzy obiecają mu, że po spełnieniu
    prośby będą mu wiernie służyć. Ludzi nie dotrzymujących obietnicy
    spotyka zwykle okrutna zemsta. Loa Petro wzywa się wtedy, gdy chce się
    za pomocą czarnej magii sprowadzić na kogoś nieszczęście. W zamian
    trzeba zazwyczaj złożyć ofiarę z jakiegoś zwierzęcia, świni, kozy,
    byka, a czasem nawet ludzkiego ciała. Wygrzebanego z grobu. Bywa jednak
    i tak, że w ofierze składa się żywych ludzi. Całkiem niedawno, bo we
    wrześniu 1994 roku, na krótko przed inwazją USA na Haiti, w kwaterze
    głównej rządzącej junty wojskowej odbywały się trzydniowe obrzędy
    voodoo, podczas których sprawujący władzę nad krajem prosili złe duchy
    aby zapobiegły inwazji Amerykanów. Podobno w trakcie ceremonii złożono
    w ofierze trzynastu ludzi, w tym młodą ciężarną kobietę. Być może to
    tylko zbieg okoliczności, ale w październiku 1994 roku trzech
    amerykańskich żołnierzy popełniło tajemnicze, niczym nie uzasadnione
    samobójstwa. Jeden z nich Geraldo Luciano, strzelił sobie w głowę
    podczas gry w karty, i to wtedy, gdy zaczął wygrywać..



    Ze wszystkich tajemnic związanych z voodoo najwięcej kontrowersji budzi
    tak zwane zaklęcie śmierci.. Wielu lekarzy, na przykład Theodore X.
    Barber z Bostońskiej Akademii Medycznej, twierdzi, że nie istnieją
    bezpośrednie dowody, oparte na rzeczywistych obserwacjach, aby czyjaś
    śmierć została wywołana kiedykolwiek bezpośrednio przez magię. Jak
    pisze Barber, niektóre przypadki śmierci, spowodowanej rzekomo przez
    voodoo, zostały w rzeczywistości wywołane przez truciznę lub chorobę,
    podczas gdy w innych wypadkach wydaje się, że ofiara, wierząc głęboko,
    iż nie istnieje sposób uchronienia się od śmierci, odmawiała
    przyjmowania pokarmów lub płynów i w końcu umierała z głodu lub
    pragnienia.

    Jednak dowody antropologiczne, zebrane przez wiele szanowanych
    towarzystw naukowych, sugerują, iż ofiary, które bardzo mocno wierzą w
    skuteczność zaklęcia, a które dodatkowo zostają momentalnie pozbawione
    zaufania i społecznego wsparcia sąsiadów oraz znajomych, mogą naprawdę
    umrzeć ze strachu.. Stała nadmierna aktywność sympatycznego układu
    nerwowego, prowadząca między innymi do gwałtownego przyśpieszenia pulsu
    i oddechu, połączona z niedostatkiem pożywienia i wody, może bardzo
    szybko zabić ofiarę.



    Praktyka wbijania igieł w lalki przedstawiające przyszłą ofiarę nie
    pełni tak ważnej roli w rytuale voodoo, jak to powszechnie przyjmowane
    jest w naszym kręgu kulturowym. Dowodzi tego chociażby prawie całkowity
    brak wzmianek o takim postępowaniu w poważnej literaturze na temat
    voodoo. Zwyczaj ten mógł po prostu zostać wykształcony przez
    murzyńskich niewolników jako próba uwolnienia się od frustracji,
    wywołanej własną bezsilnością wobec okrutnych panów.. Według wierzeń
    lalkę powinien przygotowywać czarownik rzucający złe uroki. Trzeba
    robić ją z przedmiotów, które przynajmniej częściowo zachowały wibracje
    przeciwnika - na przykład krawat lub włosy. Wnętrze Wangi wypełnia się
    watą albo słomą, które następnie ubija się dobrze i miesza z
    organicznymi substancjami pochodzącymi od przeciwnika (włosy paznokcie,
    ślina, odchody ...). Można również złożyć w ofierze jakieś stworzenie i
    świeżą krwią nasączyć wnętrze lalki. Wangę należy zszywać wyłącznie
    białą bawełnianą nicią. Gdy lalka jest już skończona, należy nadać jej
    właściwą niszczycielską moc - czarownik w myśli koncentruje na niej
    obraz osoby, której chce zaszkodzić, powoli powtarzając jej imię. Gdy
    lalka zostanie już odpowiednio przygotowana, czarownik może wbijać w
    nią szpilki, igły lub małe gwoździki. Jest dokładnie 9 miejsc, w które
    należy uderzyć - czaszka, serce, oba stawy ramion, oba kolana, obie
    ręce i brzuch. Można również udusić przeciwnika owijając szyję Wangi
    czarną nicią wypruwaną ze snującej się tkaniny.. Jednakże siła lalek
    jest kwestią sporną w świecie religioznawców. Nie ma żadnych dowodów na
    jej niszczycielską moc..



    W kraju, w którym kapłani pełnią jednocześnie funkcję lokalnego wymiaru
    sprawiedliwości, i w którym mordy polityczne i niesprawiedliwe wyroki
    sądów są na porządku dziennym, trudno jest z całą pewnością wykluczyć
    możliwość składania ofiar z ludzi. Nie ma natomiast wątpliwości, że w
    wielu sektach wywodzących się z głównego pnia voodoo praktykuję się
    czarną magię. Sekty te działają w ścisłej tajemnicy, a wyznawcy
    głównego nurtu voodoo zdecydowanie się od nich odżegnują. Może w
    istocie diabeł wcale nie jest taki straszny jak go malują.. choć do
    przyjemnych również nie należy..jednak nie mnie to osądzać..(:

    W kolejnej notce obrazki z Elfami xD


    Comment (4)




  • |