]

                                                                                                                       


  • 66 - Wir Oregoński 12.12.2009 :: 17:16

    Comment (10)

    Kiedy znajdziesz się w tym miejscu, masz wrażenie, że przyroda zwariowała. Jeśli jedziesz konno, zwierzę instynktownie trzyma się z dala od tego miejsca. Ptaki raptownie zmieniają kierunek lotu i udają się w mniej denerwujące okolice. Nawet drzewa sprawiają wrażenie, że uległy wpływom siły, spod której nie mogą się wyzwolić: wewnątrz tego kręgu grawitacyjnego szaleństwa gałęzie rosną w dół, a pnie pochylają się w kierunku magnetycznej północy, chociaż nieopodal inne drzewa rosną prosto do góry.

    Jest to słynne miejsce zwane Wirem Oregońskim. Leży nad brzegiem potoku Sardine, około 50 km od Grant's Pass w stanie Oregon. Wiadomo powszechnie, co się tam dzieje, ale nie wiadomo jak ani dlaczego.

    Wir mierzy w przybliżeniu 50 metrów średnicy, ale badania wskazują, że jego rozmiar zmienia się co dziewięćdziesiąt dni. Ma kształt mniej więcej kolisty. Wewnątrz kręgu stoi stara drewniana szopa,która służyła niegdyś za stację pomiarową, lecz opuszczono ją w 1890 roku, gdy przyrządy przestały działać. Wówczas budynek stał na zboczu pagórka, około dwunastu metrów od brzegu wiru. Od kiedy ludzie wyprowadzili się, część pagórka przesunęła się do takiego położenia jak obecnie.





    Szopa jest skrzywiona, ale trudno powiedzieć, czy to z powodu przyciągania, czy też za sprawą ruchów pagórka.

    Kiedy wchodzisz do środka, znajdujesz się jakby w innym świecie. Czujesz potężne przyciąganie z dołu, jakby grawitacja nagle wzrosła. Mimowolnie pochylasz się pod kątem około dziesięciu stopni w kierunku kręgu. Jeśli chcesz się wyprostować, masz niepokojące uczucie, że coś ciągnie cię do środka; przyrządy wskazują, że tak właśnie się dzieje.

    Wielu naukowców prowadzi eksperymenty w wirze, próbując rozwiązać jego zagadkę. Stalową kulę o wadze czternastu kilogramów powieszono na łańcuchu spuszczonym ze stropu stodoły. Turyści mogą zobaczyć, że ki«ła wisi pod kątem, podważając prawo grawitacji. Odchyla się wyraĄnie w kierunku środka kręgu. Z łatwością można ją pchnąć w tę stronę, natomiast trudno jest odciągnąć ją w kierunku obwodu wiru.

    Wewnątrz nawet dym z papierosów zachowuje się inaczej. Wypuszczony w szopie obłok dymu zaczyna wirować coraz prędzej, dopóki nie zniknie.

    Turystom pokazuje się i inne sztuczki. Na pochyłej desce stawia się pusty słoik, który sam wędruje pod górę. Dziecięca piłka z gąbki lub gumy, położona na ziemi blisko brzegu wiru, toczy się powoli do środka kręgu. Garść papierowych skrawków rzuconych w powietrze wiruje, jakby za sprawą niewidzialnego wiatraka.



    To odległe leśne miejsce, gdzie natura zachowuje się jak szalona, dobrze znane jest Indianom, którzy solennie zapewniali pierwszych białych osadników, że okolica jest przeklęta. Blade twarze musiały jednak same to zobaczyć, a kiedy zobaczyły -zaczęły dociekać. I robią to do dziś.

    Comment (10)




  • |