]

                                                                                                                       


  • Odcinek 16 - "Mroczna Driada" 19.07.2009 :: 17:30

    Comment (15)


    W Podziemiu Shax jest bardzo zaniepokojony tym, że siostry wiedzą , jak wygląda Simon. Tylko tyle, że on nie wie, kim są dla niego Sandra i Samanta.

    -Wyrocznio! Edvino! Gdzie ty jesteś? – krzyknął z zaniepokojeniem Shax

    - Tak mój panie! 

    - Powiedz mi czy unicestwię wiedźmy bez wiedzy Simon.

    Oczy wyroczni owiała dziwna mgła.

    - Widzę, dwa przeciwstawne wydarzenia. Czas okaże, które się spełnią.
    - Co to ma znaczyć, mów jaśniej!

    - Przeszłości nie da się zmienić , zaś przyszłość możemy modelować w każdej chwili. Panie, sam wiesz co jest dobre.

    Po tych słowach znikła. Całej tej rozmowie w ukryciu przysłuchiwał się Simon.
    - Co to ma znaczyć?! Dlaczego mi nie powiedziałeś że Sandra i Samanta są moimi siostrami – powiedział oburzony Simon.

    - To nie prawda!

    - Słyszałem twoją rozmowę z Edviną. Mów dlaczego bo sam pójdę do niej.

    - Nie denerwuj się już ci powiem.   Wszystko to dla twojego dobra. Nie pozwolę żebyś stał się wysłannikiem dobra. Nie dam zaprzepaścić mojej ciężkiej pracy. Jesteś stworzony przejąć moje miejsce w Podziemiu!

    - Więc takie są twoje plany! Nie jestem pewien czy tego chcę! Po tym co zrobiłeś zostaw mnie w spokoju. Daj mi wszystko przemyśleć.

    W tym samym czasie siostry obmyślały jak zdobyć przedostatni składnik do eliksiru – pył z rogu jednorożca.

    - Sandro!  Popatrz to nie będzie trudne.

    - Co trudne?

    - Zdobycie tego pyłu. Jednorożce to stworzenia przyjaźnie nastawione do dobrych, magicznych istot. W swoim rogu mają czujnik wykrywania dobra i zła. Jeśli  się je poprosi to użyczą pyłu – tak piszą w Księdze Cieni.

    - A jak dostać się do ich krainy?

    - Jest zaklęcie.

    - no to do dzieła!

    - Jesteś pewna?

    - A kiedy byłyśmy  pewne czegoś?

    - Nigdy?

    - to więc!

    My - dobre wiedźmy,
    oto tu jesteśmy,
    przenosimy się tam, gdzie
    kraina jednorożców wzywa nas.

    Nagle jastrychu pojawił się ogromny portal. Lśnił wszystkimi kolorami tęczy. Gdy dziewczyny do niego weszły, po chwili pojawiły się w bardzo zniszczonym miejscu. Nigdzie nie było widać żadnego stworzenia. Rzeka była pełna dziwnej, błotnistej, zielonej substancji. Niebie zasłonięte przez gęste chmury. Nie było w ogóle roślinności, tylko uschnięte drzewa na których siedziały ogromne ptaki podobne do wron, które jakby czekały, aby kogoś zaatakować.

    - A miało być tak pięknie.  Dlaczego zawsze trafiamy w takie dziwne miejsca?

    - Nie narzekaj! Chodź lepiej przejdziemy się w głąb krain y. Może cos znajdziemy.

    Sandra i Samanta niepewnie przemieszczały się dalej. Czuły jakby ktoś ich obserwował. Nagle przed sobą ujrzały wejście do ogromnej jaskini.

    - Wchodzimy?

    - A mamy jakieś inne wyjście?

    - Ciemno tu trochę. Sandra, weź coś zrób.

    Na ręce Sandry pojawiła się kula piorunów, która rozjaśniła cała jaskinię.  Na ścianach pieczary widniały freski przedstawiające sceny z dziejów jednorożców.

    - Te freski są baśniowe.

    - Wiem, że są piękne, ale nie przyszłyśmy je tu oglądać. Mamy inne zadanie.

    Po chwili kula piorunów znikła.

    - co się stało?

    - nie wiem , nie mogę zrobić kolejnej.

    - słyszałaś?

    - Co!?

    - o to!

    Słychać było stukot kopyt.

    - coś tu się zbliża.

    - Jest coraz bliżej.

    Nagle cała komnata rozjaśniła się. Dziewczyny ujrzały tuzin pięknych stworzeń, z czerwonymi, żółtymi i pomarańczowymi grzywami. Ciała miały pokryte krótka sierścią. Każdego maść była jaśniejsza od grzywy i ogona. Kopyta miały jednakowe – złote. Każde z tych stworzeń na głowie miało baśniowy, długie rogi. Te stworzenia to jednorożce.

    - Kim jesteście- powiedział do nich jeden z nich.

    - Jesteśmy czarodziejkami.  Potrzebujemy pyłu z waszego rogu, do eliksiru unicestwiającego Źródło.

    - Zaraz zobaczymy czy jesteście tymi za których się podajecie.


    Niespodziewanie wszystkie rogi jednorożców zaczęły świecic bardzo jasno.

    - co się dzieje?

    - Zakryjmy oczy bo oślepniemy.

    Po chwili światła zgasły.

    - mówiłyście prawdę. Jeżeli byłybyście złe to nasze rogi  świeciłyby się na czarno.

    - Czujnik – szepnęła do siostry Sandra

    - co czujnik? – tak pisali w księdze cieni.

    - A co się stało z nasza mocą?

    - Aaaa, przepraszam! Zapomnieliśmy ja wam odblokować.

    - a o tym nie pisali.

    - Nauczyliśmy się tego gdy naszą krainę zaatakowała Mroczna Driada.

    - Mroczna Driada?

    - Jest wiedźmą niższego rzędu. Podstępem, podając się za dobrą, wykorzystała naszą dobroć, zamknęła naszego przywódcę – Liropa w Mrocznym Krysztale, który wysysa jego i krainy moc. Co dzień czujemy się coraz słabiej.  Z stu jednorożców zostało nas tylko dwunastu. Starzejemy się i umieramy.

    - Gdzie ona jest  i co musimy zrobić aby jej się pozbyć?

    - Jest na wysepce na środku rzeki. Prowadzi do niej tylko jedna kładka, którą bronią dwa demony.
     Musicie ją zabić i rozbić kryształ w którym uwieziony jest  Lirop.
    - No to do dzieła!

    - Tylko jedno! Nie wpadnijcie do rzeki, bo teraz płynie tam kwas zamiast wody.

    ******

    - Jest ten most i demony.

    - Mam pomysł. Zrób się niewidzialna Sandro. Użyjesz  swojej mocy niewidzialności i zepchniesz ich do rzeki. Tam zginął.

    - Ale wiesz, że moja niewidzialność nie jest idealna. W każdej chwili mogę zrobić się widzialna. I co?
    - I dlatego będę cię osłaniała.

    Sandra zrobiła się niewidzialna. Potem po cichu podeszła do demonów. Użyła mocy wiatru i zepchnęła ich do rzeki. Ciała demonów zaczęły się topić i znikły w kwasie.

    - Coś łatwo poszło!

    - Zrób się widzialna, musimy pokonać te Driadę. Na te sztuczkę się nie nabierze.

    W tym samym czasie, całe zdarzenie widziała w swojej mrocznej kuli  mroczna wiedźma.

    - no to mamy towarzystwo!

    - Tak masz towarzystwo, ale już nie długo – powiedziała Samanta.

    Driada była ubrana w długa czarną suknię. Miała czarne włosy, a twarz była zakryta maska. Z jej ręki wyleciały  żarzące się kamyki, które podpalały wszystko.

    - Z nią nie będzie tak łatwo.

    - Ja ją zamrożę, a ty dalej wiesz co robić.

    - Ok.!

    Na ręce Samanty  pojawiła się ogromna kula lodu. Rzuciła nią w Driadę. Nic jej się nie stało. Sandra i Samanta schowały się za kamieniem.

    - Mocna jest! Jak ją  pokonać.

    - Połączmy moce.

    - Na moje „już” wychodzimy zza kamienia, chwytamy się za ręce  i skupiamy się  aby zabić wiedźmę.

    - Zgoda

    -„Już”

    Dziewczyny uniosły się nad ziemię. Otoczyły się piorunami. Wyciągnęły rękę w stronę demona z której wyleciał ogromny promień. Driada po uderzeniu, zaczęła krzyczeć, aż rozpadła się na kawałki. Została po niej tylko maska.

    - dobre jesteśmy!

    Dziewczyny przybiły sobie „piątkę”.

    - Zostało nam jeszcze rozbić ten kryształ.

    Samanta wzięła kamień do ręki. Uderzyła nim w kryształ. Zaczął pęka. Wyłonił się piękny jednorożec. Cała kraina nabrała kolorów. Kwas w rzece zamienił się w czysta wodę, drzewa puściły pąki a niebo stało się znowu błękitne. Pojawiła się tęcza.

    - Dziękuję ci za uratowanie naszej krainy i życia. W zamian dostaniesz pył z mojego rogu. Proszę weź fiolkę z nim.

    - Bardzo dziękujemy. Wykorzystamy go mądrze.

    Nagle za nimi pojawił się portal który wciągnął je do środka. Znalazły się w swoim domu. Na kanapie siedział chłopak.

    - Kim ty jesteś?

    Gdy się odwrócił, okazało się, ze to Simon.

    - Musimy poważnie porozmawiać!


    C.D.N


    Comment (15)




  • |